Facebook WhatsApp
Skopiowano link

Baza Akrotiri wesprze saudyjskie myśliwce. Brytyjski samolot zatankuje je w powietrzu

Brytyjska baza Akrotiri na Cyprze zostanie wykorzystana do kolejnej operacji związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Samolot tankujący RAF Voyager ma wspierać saudyjskie myśliwce przechwytujące drony i pociski wystrzeliwane przez Huti z Jemenu.

Operacja ma rozpocząć się w najbliższych dniach i potrwać początkowo kilka tygodni. Brytyjski rząd przedstawia ją jako misję „wyłącznie obronną”, jednak tankowanie w powietrzu pozwoli saudyjskim samolotom pozostawać dłużej w strefie działań. Nie ogłoszono żadnych ograniczeń dla mieszkańców ani zmian dotyczących ruchu w rejonie Akrotiri.

Dalsza część artykułu poniżej

Baza Akrotiri ponownie z rolą operacyjną

Do udziału w misji skierowany zostanie jeden Voyager należący do brytyjskich Royal Air Force. Maszyna ma operować z RAF Akrotiri położonej niedaleko Limassol.

MISJA Z BAZY AKROTIRI
Najważniejsze informacje
Samolot Jeden RAF Voyager przeznaczony do tankowania maszyn w powietrzu
Zadanie Wsparcie saudyjskich myśliwców przechwytujących drony i pociski
Miejsce operowania RAF Akrotiri na Cyprze
Planowany czas Kilka tygodni, z możliwością ponownej oceny sytuacji
Londyn określa operację jako czasową i defensywną

Decyzja zapadła po oficjalnej prośbie władz Arabii Saudyjskiej o udzielenie pomocy wojskowej. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham poinformował, że zaakceptował wniosek po konsultacjach z ministrami obrony i spraw zagranicznych.

Voyager nie jest samolotem bojowym przeznaczonym do atakowania celów. Jego podstawowym zadaniem będzie przekazywanie paliwa saudyjskim maszynom w czasie lotu. Dzięki temu myśliwce będą mogły prowadzić dłuższe patrole bez konieczności powrotu na lotnisko.

Wielka Brytania mówi o „wyłącznie obronnej” misji

Brytyjski minister Luke Pollard podkreślił, że wsparcie ma mieć „wyłącznie obronny” charakter. Według przedstawionych wyjaśnień chodzi przede wszystkim o umożliwienie saudyjskim myśliwcom przechwytywania nadlatujących dronów i pocisków.

Sam Voyager nie ma uczestniczyć w bombardowaniach celów w Jemenie. Londyn zapewnia również, że operacja zostanie przeprowadzona zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym.

Sformułowanie o obronnym charakterze misji pozostawia jednak pytania dotyczące sposobu wykorzystania zatankowanych samolotów. Brytyjskie media zwracają uwagę, że saudyjskie maszyny mogą wykonywać także działania przeciwko wyrzutniom pocisków lub obiektom wykorzystywanym do przygotowywania ataków.

Rząd Wielkiej Brytanii nie przedstawił dotąd szczegółowych zasad określających, które loty mogą otrzymać paliwo z brytyjskiego Voyagera. Informuje jedynie, że pomoc ma służyć odpieraniu ataków i stabilizacji sytuacji w regionie.

Ataki na Rijad i instalacje energetyczne

Decyzja jest odpowiedzią na nasilające się ataki Huti na terytorium Arabii Saudyjskiej. Drony i pociski balistyczne były kierowane między innymi w stronę Rijadu oraz infrastruktury energetycznej położonej w pobliżu Morza Czerwonego.

Saudyjska obrona powietrzna przechwytuje część nadlatujących obiektów, jednak rosnąca częstotliwość ataków zwiększa zapotrzebowanie na długotrwałe patrole lotnicze.

Dodatkowym problemem jest sytuacja w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab. Łączy ona Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i stanowi jedną z najważniejszych tras dla światowego handlu, transportu kontenerowego oraz dostaw surowców energetycznych.

Wielka Brytania ostrzega, że dalsza eskalacja może zakłócić ruch statków i doprowadzić do kolejnego wzrostu kosztów transportu oraz cen energii.

Operacja ma chronić również interesy gospodarcze

Premier Andy Burnham bezpośrednio połączył decyzję o wysłaniu samolotu z bezpieczeństwem gospodarczym i energetycznym Wielkiej Brytanii.

Londyn obawia się, że ataki na Arabię Saudyjską oraz zamknięcie lub ograniczenie ruchu na najważniejszych szlakach morskich mogłyby jeszcze bardziej podnieść ceny ropy, diesla i paliwa lotniczego.

Konsekwencje nie ograniczyłyby się przy tym do Wielkiej Brytanii. Wzrost kosztów transportu i energii byłby odczuwalny również w innych państwach europejskich, w tym na Cyprze.

Co operacja oznacza dla mieszkańców Cypru?

Na obecnym etapie nie zapowiedziano żadnych utrudnień dla mieszkańców Limassol ani osób poruszających się po drogach przebiegających przez brytyjski obszar Akrotiri.

Możliwe jest natomiast zwiększenie liczby operacji wojskowych wykonywanych z bazy. Mieszkańcy miejscowości położonych w jej sąsiedztwie mogą więc częściej widzieć lub słyszeć wojskowe samoloty.

Akrotiri nie należy do Republiki Cypryjskiej. Jest częścią Sovereign Base Areas, czyli suwerennych obszarów pozostających pod administracją Wielkiej Brytanii. Oznacza to, że Londyn może wykorzystywać znajdującą się tam bazę wojskową bez uzyskiwania zgody cypryjskiego rządu na każdą pojedynczą operację.

Dlaczego na mapie widzisz Wielką Brytanię?

Akrotiri i Dhekelia mają wyjątkowy status prawny. Wyjaśniamy, czy przejeżdżając przez te obszary, trzeba mieć paszport lub brytyjską wizę.

CZYTAJ WIĘCEJ →

RAF Akrotiri już wcześniej odgrywała ważną rolę podczas brytyjskich operacji na Bliskim Wschodzie. Jej położenie umożliwia szybkie kierowanie samolotów w stronę wschodniej części Morza Śródziemnego, Morza Czerwonego i Zatoki Perskiej.

Tym razem brytyjski samolot nie ma prowadzić bezpośrednich działań bojowych. Będzie jednak zapewniał wsparcie niezbędne do wykonywania dłuższych lotów przez saudyjskie myśliwce. To sprawia, że położona niedaleko Limassol baza ponownie staje się elementem trwającego konfliktu.

Źródła: rząd Wielkiej Brytanii, brytyjskie Ministerstwo Obrony, Reuters, Associated Press, Financial Times, Kathimerini Cyprus

CYPRNEWS

Bądź na bieżąco z Cyprem

Najważniejsze wiadomości i praktyczne informacje z Cypru prosto na Twój e-mail.

Po wysłaniu formularza otrzymasz wiadomość z linkiem potwierdzającym. Adres zostanie dodany do newslettera dopiero po kliknięciu tego linku.